niedziela, 18 stycznia 2009

ŁTF, wernisaż i ...

Wernisaż był udany. Ludziska dopisali, przyszło ich naprawdę dużo. Prace prezentowały się dobrze i na szczęście dało się zauważyc to, że zdjęcia należą do 9 osób. Z Szarych Dni na otwarcie dotarłam ja, Agnieszka, Piotrek. Lenare i Alicja się spóźniły. Po wernisażu poimprezowaliśmy w galerii, bo w Kaliskiej i 102 nie było gdzie wsadzic szpilki. Przewijali się jacyś dziwni ludzie. Wrzało, jak w tygielku . Gdy wrzenie osiągnęło apogeum wpakowalismy się w taxówki i przenieślismy imprezę do Motyków. Był szał, tańce, hulanki, swawole i tłuczone o ściany kieliszki.

Oczywiście zapomniałam zabrac aparatu Antka, więc zdjęc nie mam. Muszę poczekac jak prześle mi je Lenare. Film z wernisażu wrzucę dopiero po powrocie z ferii. FILM TU

Rano odebrałyśmy z Agą dzieciaki i wróciłyśmy odpoczywac, i leczyc skołatane winem i tańcem głowy. Uwielbiam takie celebracje u Agnieszki. Lezymy wszyscy na kanapie, wymieniając energię, pochrapywania, oglądając filmy.
Antek bardzo fajnie bawił się z dziewczynkami. Zdaje się, że motywem przewodnim zabaw było życie pozagrobowe.

Rano pobudka i jazda do Dzierżoniowa. Gdy byliśmy za Częstochową zadzwoniła moja Matka, że Ojciec jest w szpitalu. Zabrało Go pogotowie. Dostał straszliwych boleści. Jutro będzie wiadomo, co Mu jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.