Wyjechaliśmy busem, o 7 rano. Mieliśmy wyjechac o 6 ale klarnecista się spóźnił.
W Zakopocu szał, próba, od razu potem spektakl Marleny, a potem drugi spektakl i wypad do knajpy. Tam niestety odpadłam ok. 2 a balety w teatrze coś do 6 trwały, a ok. 7 Marek Wrona stanął w naszym pokoju na anteresoli i życzył żeby nam się przyśniły :plaże, palmy i napakowane leżaki.
Drugiego dnia zabrałyśmy sie z gościnnego pokoju w teatrze i przeniośłysmy sie , do pokoju w Domu Muzealnym ORNAK. Tam wieczór spędziliśmy w piątkę. Mąż Marleny i Adam Świtała grali cudnie na gitarach. Mieliśmy muzykę na żywo przy blasku świec, przy winie, w stylowych wnętrzach...
Spektakl Marleny jest godny polecenia. Teksty są poruszajce,miętolą bebechy. Warto było jechać i żal było wracać. Zostawiliśmy za sobą zlane deszczem Zakopane i przyprószone świeżym śniegiem szczyty.
W Zakopocu szał, próba, od razu potem spektakl Marleny, a potem drugi spektakl i wypad do knajpy. Tam niestety odpadłam ok. 2 a balety w teatrze coś do 6 trwały, a ok. 7 Marek Wrona stanął w naszym pokoju na anteresoli i życzył żeby nam się przyśniły :plaże, palmy i napakowane leżaki.
Drugiego dnia zabrałyśmy sie z gościnnego pokoju w teatrze i przeniośłysmy sie , do pokoju w Domu Muzealnym ORNAK. Tam wieczór spędziliśmy w piątkę. Mąż Marleny i Adam Świtała grali cudnie na gitarach. Mieliśmy muzykę na żywo przy blasku świec, przy winie, w stylowych wnętrzach...
Spektakl Marleny jest godny polecenia. Teksty są poruszajce,miętolą bebechy. Warto było jechać i żal było wracać. Zostawiliśmy za sobą zlane deszczem Zakopane i przyprószone świeżym śniegiem szczyty.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.