Za to dziś od rana kurcgalopik. Poczta, xero artykułu, zakupy na obiad, pogoń za Tytusem dla Antka, uciązliwa o tyle, że pobliskie kioski na urlopach, rozwieszanie informacji o planach developerskich na osiedlu. Znalazłam tez chwilę na fryzjera:-P
Rozwieszanie info nie było proste, bo jak coś nie wisi w gablotce, to wisi chwilkę. Udało mi się dorwać panie mieszkające w Willi Anna ( twierdza nie do zdobycia), zeby powiesiły u siebie w budynku informacje, bo...wygląda na to, że będa mieli przelotówkę pod oknami.
Wrzucam pare drzew znad jeziorka. Muszę się wybrać z aparatem i popstrykać, utrwalić to co mają chęć zniszczyć...




ładny taki dzień, taki jeden dzień
OdpowiedzUsuńlas wyciac, kaluze zasypac, trawe zabetonowac i raz na zawsze spokój bedzie :)
OdpowiedzUsuń