sobota, 31 stycznia 2009

Szkła Kasi Witke





Moja szwagierka Kasia robi w szkle. Śmiesznie to brzmi, ale bardzo dobrze wygląda. Mam takie momenty, że gdy widzę piękne przedmioty to aż mnie skręca od chęci posiadania. Tracę rozum i trzęsą mi się ręce. Na szczęście dla stanu mych nerwów i własnego życia Kasia ofiarowała nam paterę własnej produkcji. A dziś przesłała zdjęcia swoich szklanych cudeniek.
Jak ktoś chce takie cuda, to niech pyta się mnie, albo we Wrocławiu o Kasię Witke

piątek, 30 stycznia 2009

środa, 28 stycznia 2009

!@#$%%!~+)@#!


Jestem oazą spokoju, pierdolonym kurwa zajebiscie wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora. Wczorajszy wieczór był ciężki. Pracę którą miałam obiecaną...pewnie dostał ktoś inny. Tak bywa jak nie ma się pleców, oraz ...więcej nie napiszę mimo bezradnej złości jaką czuję.

W desperacji myslałam o oddaniu Kasi lalek. Ale nie... jeszcze nie teraz.

Dzwonił dziś Krzysiek Miller. Chyba we wtorek będzie w Warszawie. Ma mi przywieźc foty Rosińskiego.



Dziś popruszył śnieg. Chłopaki jeżdżą na nartach, ja sobie czytam. Pojechaliśmy na Zygmuntówkę. Potem SAUNA. Jak ja to lubię...hmmm. Wszystko co złe wyłazi ze mnie wtedy i następuje dogłębne oczyszczenie. Człowiek zamienia się w parę, nie myśli, po prostu jest.
Marzę o domku w górach i saunie takiej, żeby można było od razu wskakiwac w kopny śnieg.




Już nie mogę się doczekac kiedy usiąde do skanera i popracuję. Jestem czystą tablicą.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

gimp...i bond

W tv Bond walczy z Buźką a ja z gimpem

zimowy spacer



Dziś zrobilismy sobie spacer na Sowę. Popstrykałam trochę.bo na górze była ZIMA. Nie mogę się doczekac, kiedy coś wrzucę sensownego. Robiłam na RAW a teściowa z której kompa grzecznościowo korzystam, nie ma nieczego w czym Rawy obrabiac można. Krzyś mi ściągnął GIMP-a, ale skichac się można, bo komp się slimaczy. Nie bardzo wiem jak się np. kadruje, a wszystko trwa tyle, że rodzina mi się buntuje.



Po powrocie do domu będę uzupełniac zaległosci

niedziela, 25 stycznia 2009

Sny koszmarne mnie męczą. Dziś śniło mi się, że na ziemię opada pył, po rozpadnięciu sie którejś z planet w układzie słonecznym. Wszyscy czekali na deszcz planetoid i wszyscy wiedzieli, że nikt tego nie przeżyje.
Wczoraj przyjechała Kasia. Przywiozła lalki i troche szkła. Będzie co focic.
Dzisiaj dzień lekki, jabłuszka na Jugowskiej, nartki...czyli dzień jak co dzień w czasie ferii.

Umówiłam się, że zrobię Kasi szablony do szkła. Trzababy przygotowac misy tak, zebym mogła zabrac je do Alexa.

piątek, 23 stycznia 2009

hu hu ha

Chodziłam po śniegu w chmurze, w skrzącej się oślepiającej bieli. Byłam w niebie. Wiał lodowaty wiatr, szczypał w policzki. Szczęście krążyło w żyłach śniegiem. Kocham zimę, do ogłupienia i zidiocenia. Robiłam zdjęcia, palce mi grabiały od lodowatego wiatru. Antek szalał na jabłuszku, później pojechaliśmy do Rzeczki na narty. Potem szybciutko do Bielawy na basen i do sauny.

czwartek, 22 stycznia 2009

hmm


Bosko...wczoraj sauna, dziś boski spacer po Dzierżoniowie, po obiedzie sniezny spacerek z aparatem do Zygmuntówki, potem basen. W domku wino. Tak lubię

wtorek, 20 stycznia 2009

haha

Miałam wczoraj Digarta Dnia. To niespodzianka! TU on jest.

Straszna plucha dzisiaj, w Rzeczce były 2 stopnie i wszystko zaczęło płynąc. Ze zdjęc nici, bo co pstrykac, sam stok? Wszedzie indziej śnieg mokry ciężki i struminie płynace drogami. Na dodatek koszmarnie bolał mnie brzuch.
Po powrocie odebrałam poczte...i kurde, dlaczego zawsze jak jestem na wyjeździe, to mam zatrzęsienie propozycji prac? I dlaczego najczęściej robota jest na wczoraj? Przecież ciężko wyjeżdżac z całym warsztatem pracy. Poza tym czy mojemu dziecku nie należy się wyjazd z mamą ( czyli ze mną ) na ferie?

poniedziałek, 19 stycznia 2009

zima













Na dole odwilż, ale pojechaliśmy na Jugowską, a tam...śnieg, wiatr, mrozik. Chłopki jezdzili, a ja rzucałam się w śnieg i z trudem się powstrzymywałam, żeby go nie żrec. Kocham zimę. Zawsze na widok duzych ilości czyściutkiego śniegu dostaję małpiego rozumu. Skończyło się na potężnym wytarzaniu i na zdjęciach. Pstrykałam w RAWach, więc nie bardzo mam co pokazac, bo krzystam z gościnnego laptopa, a nie ma nim niczego do obróbki zdjęc. Tylko kilka pstryknęłam w jpg.

niedziela, 18 stycznia 2009

ŁTF, wernisaż i ...

Wernisaż był udany. Ludziska dopisali, przyszło ich naprawdę dużo. Prace prezentowały się dobrze i na szczęście dało się zauważyc to, że zdjęcia należą do 9 osób. Z Szarych Dni na otwarcie dotarłam ja, Agnieszka, Piotrek. Lenare i Alicja się spóźniły. Po wernisażu poimprezowaliśmy w galerii, bo w Kaliskiej i 102 nie było gdzie wsadzic szpilki. Przewijali się jacyś dziwni ludzie. Wrzało, jak w tygielku . Gdy wrzenie osiągnęło apogeum wpakowalismy się w taxówki i przenieślismy imprezę do Motyków. Był szał, tańce, hulanki, swawole i tłuczone o ściany kieliszki.

Oczywiście zapomniałam zabrac aparatu Antka, więc zdjęc nie mam. Muszę poczekac jak prześle mi je Lenare. Film z wernisażu wrzucę dopiero po powrocie z ferii. FILM TU

Rano odebrałyśmy z Agą dzieciaki i wróciłyśmy odpoczywac, i leczyc skołatane winem i tańcem głowy. Uwielbiam takie celebracje u Agnieszki. Lezymy wszyscy na kanapie, wymieniając energię, pochrapywania, oglądając filmy.
Antek bardzo fajnie bawił się z dziewczynkami. Zdaje się, że motywem przewodnim zabaw było życie pozagrobowe.

Rano pobudka i jazda do Dzierżoniowa. Gdy byliśmy za Częstochową zadzwoniła moja Matka, że Ojciec jest w szpitalu. Zabrało Go pogotowie. Dostał straszliwych boleści. Jutro będzie wiadomo, co Mu jest...

piątek, 16 stycznia 2009

Tata w domu

Wypisali Tatę ze szpitala. Szybciutko pojechałam na Stępińską i już jest dobrze. Nie jest super, ale dużo lepiej. Martwiłabym się, jak Matka da radę odebrać Ojca. Samochodu nie prowadzi, nie zna numerów TAXI. No i robiłaby mi później wymówki, że wyjazd był ważniejszy niż własny Ojciec.

:-/

















W trakcie wczorajszego wieczornego pakowania okazało się, że Antek nie ma rękawiczek na narty. Kompletnie nie wiem co się z nimi stało. Tak że mam zadanie na dziś : zdobyć rękawiczki!
Zabieramy pół domu ze sobą, jak zwykle. Dodatkowe zamieszanie to nocleg w Łodzi, bo kilka rzeczy musi zostać na wierzchu: piżamy, ręczniki, szczoteczki do zębów. Ładuję baterie w telefonie i w mp3.
Dwa tygodnie ferii nas czeka. Modlę się o śnieg. Bo w Warszawce syfik.

czwartek, 15 stycznia 2009

Czwartek...jasełka, zebranie...














Szkolne jasełka, zebranie szkolne, wszystko razem wciśnięte zostało w jeden wieczór. Koniec semestru, oceny, poważna rozmowa, łzy...Czemu nikt nie powiedział mi, że bycie rodzicem to przesrana sprawa? Uroki macierzyństwa są zdecydowanie przereklamowane, a w momencie gdy zaczyna się szkoła, blakną zupełnie. Okazuje się, że nie wystarczy być rodzicem, ale trzeba być psychologiem i pedagogiem!

ŁTF


To już jutro. Zaraz biorę się za pakowanie, bo od razu jedziemy na Dolny Śląsk

środa, 14 stycznia 2009

po całym dniu...


Dłubię, marzę. Nie mogę się za nic konkretnego zabrać. Wydłubałam dziś dwa animowane giffy, zrobiłam szkice do kilku następnych, gdy czekałam na Antka na basenie. Jakieś namolne dziecko patrzyło mi się w zeszyt i tak mnie to zirytowało, że szok. Z drugiej strony smarkacz nie robił nic złego, więc ciężko było zwrócić mu uwagę. Nie znoszę gdy ktoś patrzy mi się na ręce.
Wpadła Anna Róża. Zabrała swoje obrazki po wystawie. Pogadałyśmy krótką chwilkę i poleciała dalej. Szkoda, że miała tak mało czasu.
Biorę książkę i idę do wanny. Jutro szalony dzień, pakowanie, jasełka szkolne, zebranie.

Zima w mieście:-/

Maszerowaliśmy na basen



wtorek, 13 stycznia 2009

pastele Jacka Reczyńskiego



Szwoleżerów to bym sobie na ścianie powiesiła. Tylko musiałbym mieć dużą wolną ścianę.
Na rysunkach Jacka się wychowałam. Pamiętam jak pierwszy raz pojawiły się one w Koniu Polskim. Byłam wtedy smarkulą.
Facet zna konie i potrafi je rysować jak mało kto. Koń z z góry, z dołu, stojący dęba, tarzający się....dla Jacka do najmniejszy problem. Siada i rysuje.

Próbowałam poleżeć, jak przykazał małżonek. Zrobiłam sobie herbatkę z sokiem malinowym, włączyłam TV i ... po jakiejś godzinie poczułam się gorzej. Jak można takie gówno pokazywać?
Wstałam i porysowałam....z jakiejś miniaturki chińskiej, znalezionej kiedys dawno, dawno temu w necie.

Zadzwoniłam do Jacka. Musze Jego pastelami zająć się po feriach...tylko gdzie wstawić takie duże pastele?
Jakbym miała duży dom z dużą ilością ścian to bym sobie zafundowała. A tak...

...


Nerwy...wczoraj Ojciec nieopatrznie wyrwał sobie w szpitalu drena. Nie wiadomo, czy nie trzeba będzie operować Go po raz drugi. Straszne...

Za oknem rano, było -10. Śnieg zamienił się w zamarzniętą grudę, miejscami jest bardzo ślisko. Muszę Matce powiedzieć, żeby uważała jak będzie jechała do szpitala. Powinnam właściwie z wybrać się razem z Nią, ale tak samo powinnam poleżeć w wyrku, bo bierze mnie jakieś choróbsko. I wybierz tu człowieku...

poniedziałek, 12 stycznia 2009




Pare portretów Marty.
W końcu o portrety chodziło...




















hmmm


No tak, po 11, a dziewczyny nie ma. Ma się spóźnić.
Za to przyjęli okładkę w Wilsonie.
Nie da się u nich poszaleć. Panie mają pewne schematy okładkowe wbite do głowy, jak choćby to, że tytuł i autor MUSI być na górze. Można im pokazywać okładki dobre, wspaniałe, wyróżnione, tłumaczyć...nie da rady. I tak się zdziwiłam, że zgodziły się na taki monochrom...

i znów poniedziałek

Antek dziś szedł na 8.45 do szkoły. Rozbiło mi to rytm poranka. Nie chciał wstawać. Musiałam z Nim walczyć, a miałam kilka m@ili rano do wysłania. Trzeba było ryknąć.
Za oknem lekki mróz. Szkoda tylko, że śniegu prawie nie ma.
O 10 ma przyjść Marta na zdjęcia. Czekam teraz, jem śniadanie.
Zaczął się nowy tydzień...

niedziela, 11 stycznia 2009

niedziela


Niedziela,
niedziela...
ból głowy
i rozbieranie
choinki.

Szare Dni




Wczoraj przygotowywałam prace na wystawę do Braci Jabłkowskich. Teraz muszę tylko zgrać je na płytę i przekazać Alicji. Podobno 07 lutego Szare Dni mają zawisnąć w Galerii Jabłkowskich. Juz w lutym!
16. stycznia mamy wernisaż w Łodzi w ŁTF.

sobota, 10 stycznia 2009

Mykietyn&Nemezis


Za oknem odwilż, Ojciec po operacji w szpitalu, chłopaki moje oglądają TV, a ja założyłam bloga.

...