Tak jakoś wychodzi. Walczę mentalnie z Singerem i łażę na tą rehabilitację kolana.
Jakos tak mi...
sobota, 31 października 2009
środa, 28 października 2009
kawka i dziewczyńskie ploty

Wczoraj rano wpadła do mnie na kawę Marlena. Omówiłyśmy kilka spraw i w czwartek ruszamy na spotkania. Odebrałam Antka ze szkoły i zjawiła się Marta, która na tydzień zjechała do Warszawy z Brukseli. Zjadłyśmy tonę ciastek i obgadałyśmy pół świata. Wieczorem znów musiałam pojechać na rehabilitację kolana. I tak będę się snuła przez 2 tygodnie wieczorami w okolicach Sieleckiej. Brrr...Przez te pasy co są na zdjęciu będę przechodziła codziennie przez 2 tyg.
A... w tym bloku, którego parter się załapał na focie mieszkałliśmy kiedyś z Grzeszczusiem przez rok. Trochę rozstraja mnie ta okolica...
A... w tym bloku, którego parter się załapał na focie mieszkałliśmy kiedyś z Grzeszczusiem przez rok. Trochę rozstraja mnie ta okolica...
piątek, 23 października 2009
czwartek, 22 października 2009
Marlenkowo
środa, 21 października 2009
wtorek, 20 października 2009
poniedziałek, 19 października 2009
No nie mogię!!!
Za oknem mgła, ból rozsadza mi czaszke mimo proszków. Mysle...pooglądama sobie foty. Trafiłam na kilka blogów, prowadzonych chyba przez jakies rozhisteryzowane panienki, tak podejrzewam. Niektóre foty solidnie zlinkowane do różnych autorów, ale...wszystkie jak spod sztancy! Pełno na nich slicznych mlodych dziewczątek w zwiewnych sukienkach, o długich chudych nogach. Nogi najczęściej w rajstopkach. I zdjecia nóg z góry: nogi na łące, nogi na skale, nogi wystające z kwietnej łąki. Częste kadry bez głowy, jak z głowa to włos rozwiany ew w świetle w kontrze albo usto z paluszkiem . Wzrok smutny. Chude plecki z widocznym kręgosłupem i żeberkami. Częste podskoki mające sugerować lot. Baloniki, ptaszki, motylki, filiżanki, bluzeczki z guziczkami, , pozy na oknie, na kanapie podane w sosie rozbielonym lub chamois. I pomyśleć , że tylu autorów, a wszystko jakby jedna osoba robiła.
Wracam do swoich zajęć...uhhh
Wracam do swoich zajęć...uhhh
sobota, 17 października 2009
piątek, 16 października 2009
czwartek, 15 października 2009
środa, 14 października 2009
a w domku...
Mieliśmy dziś w planie iść nad jeziorko, pozbierać trochę jesiennych liści, ale no w czasie zamieci się nie da. Siedzimy w domku, ja czytam, gotuję gulasz na obiad. Antek rysuje i słucha Sinatry z gramofonu.
Za oknem sypie...


Za oknem sypie...


Etykiety:
dzień jak co dzień,
smakowanie wolnego czasu
wtorek, 13 października 2009
Dżem na śniadanie
a to pamietem z koncertu na Łowickiej chyba w 86, albo 85 roku. Uwielbiam ten kawałek.
poniedziałek, 12 października 2009
abnormals
Aga była na dworcu ok. 10, a o 11 z minutami miałysmy pociąg do Berlina. Z dworca od razu pognałysmy do galerii, a poniewaz było jeszcze zamknięte weszłyśmy do knajpy na przeciwko gdzie przywitał nas wypchany zając z kijem, łeb dzika w czapce, muzyka country i doskonałe pszeniczne piwo.
Po 19 zaczał się ruch obok galerii wiec udałyśmy się TAMŻE.
Foty, no jak z abnormals, węgorze w tyłkach, geje na obcasach ze szmatkami w odbycie. Śmieszne takie:-DD
Chyba nie bardzo lubie takie działania, chociaz foty Exiffa mi sie podobają i Olega tez. Zbyt dosłowne to dla mnie, zbyt proste. Za dużo mechaniki i gimnastyki, za mało fotografii. Jakby ciężar obrazu za mocno na treści skupiony:-))
Wystawienniczo bardzo fajnie wszystko zorganizowane i godne polecenia. Szczególnie album, który był promowany, wart jest zakupu, nawet dla tych co "gimnastyki" nie lubią, bo są tam perełki.
No cóż, mogę napisac, ze było miło, a stan lewitacji osiągnęłam dosyć szybko. Poznałyśmy fajnych ludzieńków o których otarłam się w necie. Horror 404 ( z myspace), Ula, Exiff. Z Wrocka przyjechała Marta Skłodowska. Plątał się jakiś Japończyk z modelką, gej Luigi (Włoch) którego wszyscy chcieli brać, do tego stopnia, ze fota z jego udziałem sprzedała sie za 2 tys euro. Przemknał człowiek w masce...
W sumie towarzystwo międzynarodowe z którym chyba jakoś dzięki 10 zmysłowi się porozumiewałam.
Rano miałyśmy imperatyw na zwiedzanie Berlina, jednakże podła pogoda nas zniechęciła. Było zimno i padało. Dłonie trzymające parasolkę kostniały. Spędziłyśmy za to upojne 5 godzin na dworcu...hehehe
Foty, no jak z abnormals, węgorze w tyłkach, geje na obcasach ze szmatkami w odbycie. Śmieszne takie:-DD
Chyba nie bardzo lubie takie działania, chociaz foty Exiffa mi sie podobają i Olega tez. Zbyt dosłowne to dla mnie, zbyt proste. Za dużo mechaniki i gimnastyki, za mało fotografii. Jakby ciężar obrazu za mocno na treści skupiony:-))
Wystawienniczo bardzo fajnie wszystko zorganizowane i godne polecenia. Szczególnie album, który był promowany, wart jest zakupu, nawet dla tych co "gimnastyki" nie lubią, bo są tam perełki.
No cóż, mogę napisac, ze było miło, a stan lewitacji osiągnęłam dosyć szybko. Poznałyśmy fajnych ludzieńków o których otarłam się w necie. Horror 404 ( z myspace), Ula, Exiff. Z Wrocka przyjechała Marta Skłodowska. Plątał się jakiś Japończyk z modelką, gej Luigi (Włoch) którego wszyscy chcieli brać, do tego stopnia, ze fota z jego udziałem sprzedała sie za 2 tys euro. Przemknał człowiek w masce...
W sumie towarzystwo międzynarodowe z którym chyba jakoś dzięki 10 zmysłowi się porozumiewałam.
Rano miałyśmy imperatyw na zwiedzanie Berlina, jednakże podła pogoda nas zniechęciła. Było zimno i padało. Dłonie trzymające parasolkę kostniały. Spędziłyśmy za to upojne 5 godzin na dworcu...hehehe
sobota, 10 października 2009
jedziemy do Berlina!!
Zaraz jade na dworzec bo Aga przyjeżdża do Wawy a o 11.35 wsiadamy w der zug nach Berlin
czwartek, 8 października 2009
Antkowe fotki

Antek uczynił kolejny negatyw smieną. Troche zeskanowałam ale nie wszystko. Jak zeskanujemy i obrobimy inne to tez wrzuce. Na razie dwie surówki, tyle, że skadrowane. Smiena jednak nie ma 100% kadru.:->Wpadła dziś do mnie Dorota Łoskot. Zrobiłam Jej małą lekcję obrabiania skanów na kompie.
Wczoraj spotkałam się z Krzyśkiem Balcerzakiem. Będzie prowadził sklep z winami na Brackiej.
Krzys wczoraj odebrał auto z naprawy. Została wymieniona pompa wodna i podobno dużo szczęścia mieliśmy, ze nic więcej się nie popsuło.
poniedziałek, 5 października 2009
nie ma jak szkoła:->

Młyn szkolny jest potworny. Sprawdzian za sprawdzianem, klasówka, goni klasówkę.
Pojechałam do Marleny do szpitala. Zawiozłam Jej książeczke do poczytania i sekretarzyk w prezencie.
W drodze powrotnej kupic musiałam płyn do chłodnicy.
Krzyś zawiózł auto do warsztatu, a my z Antkiem kujemy matmę. Jutro klasówka!!!
Pojechałam do Marleny do szpitala. Zawiozłam Jej książeczke do poczytania i sekretarzyk w prezencie.
W drodze powrotnej kupic musiałam płyn do chłodnicy.
Krzyś zawiózł auto do warsztatu, a my z Antkiem kujemy matmę. Jutro klasówka!!!
niedziela, 4 października 2009
podsumowanie weekendu
Okazało się, ze bez potrzeby zasuwałam tak z tymi filmami dla Konrada, bo organizator koncertu nie załatwił projektora. W sumie...moze i dobrze. Nie czułam się najlepiej więc zaległam wczesniej.
Okazało sie także , ze cos nam się leje z układu chłodzenia z auta. Q...a!! Jutro Krzys musi pojechac z autem do warsztatu, a ja muszę kupic płyn do chłodnicy, żeby w ogóle do niego dojechał!
Marlena ma ostre zapalenie zatok. Biedna kaszle, ledwo mówi. Koszmar...
Okazało sie także , ze cos nam się leje z układu chłodzenia z auta. Q...a!! Jutro Krzys musi pojechac z autem do warsztatu, a ja muszę kupic płyn do chłodnicy, żeby w ogóle do niego dojechał!
Marlena ma ostre zapalenie zatok. Biedna kaszle, ledwo mówi. Koszmar...
czwartek, 1 października 2009
Upierdliwy dzień
i mozolny za mną. Do tego deszcz i ciśnienie wgniatające w ziemię...Spalam kolejne płyty DVD na jutrzejszy koncert, zrobiłam szkic do kolejnego Singera, usmażyłam stos naleśników. No i moje dziecko wykazało się olewactwem w pobieraniu nauki, co wywołało u mnie szamotanie pępka. Musieliśmy rodzinnie przysiąsć fałdów nad przyrodą. No i Marlena wylądowała w szpitalu!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























