wtorek, 23 lutego 2010

Już za chwileczkę, juz za momencik.



Szykujemy pewne wydarzenie na Radomskiej. Malarstwo, fotografia, teatr i podróże. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie jak należy. Wyglada na to, ze poznam Renatę Brzozowską której obrazy kiedyś tam wyłowiłam w internetowej powodzi i zapamietałam je jako coś godnego uwagi.

Na razie pakuję się bo jutro śmigamy z Marleną do Zakopca na 25-lecie Teatru Witkacego.

sobota, 20 lutego 2010

Szynszyla w mózgu i seriale, czyli o czym rozmawiają dzieci

-Mamo, mamo, a powiedz mi co to jest ta szynszyla.- zapytało mnie dzisiaj moje dziecko na basenie.
-No synku to takie zwierzątko, gryzoń, szary, sporo większy od myszy...
- A mówiłaś mi, ze on lubi ciemność, i ze cos produkuje w mózgu...

W głowie zapaliła mi się alarmowa lampka. Co produkuje szynszyla w mózgu?

- No mamo, mówiłaś, mi przecież, że ona nie czegoś tam nie produkuje jak jest światło. Oj co to jest?

Alert czerwony trwa! Neurony z ze znakiem zapytania w sprawie szynszyli w mózgu zasuwają we wszystkie strony. Szynszyla w mózgu, szynszyla w mózgu...Mam!!

-Synku! To nie szynszyla, tylko szyszynka!

Wybuchnęlismy śmiechem na myśl o gryzoniu, sporych rozmiarów co to produkuje COŚ w mózgu w ciemnościach.

W szatni damskiej natknęłam się na dziewczęta w wieku ok lat 11.

- Och wiesz nie lubię "Majki" ( dla niewtajemniczonych chodzi o serial TV)
Jest taka chuda, ma wyłupiaste oczy i odstające uszy.
-A ja lubiłam "Brzydulę" A zauważyłaś , że odkąd wyładniała to odcinki zrobiły się mniej ekscytujące?

Życie jednak jest pełne niespodzianek.





czwartek, 18 lutego 2010

Chomiczek

Rysowanko

Od wczoraj siedzę i zasuwam rysunki do rebusów. Sporo tego, więc trenuję rękę na tablecie.
Wisi nade mną kilka spraw, ale nie bardzo mam czas na wyjście z domu. W lodówce pustki. Zmobilizować się muszę i do sklepu iść na zakupy przedzierając się przez potoczki w które zamieniły się chodniki, oraz przez rzeki w które zamieniają się jezdnie. Na termometrze mam 4 stopnie, słoneczko daje mi w okno. Ptaki rano w parku jakby głośniej śpiewały. Wiosna nadciąga?

środa, 17 lutego 2010

Kasia Krzaczek

Lubię nieustająco. Dzwięczą mi Jej piosenki w uszach. Ech wspomnienia niosą te piosenki, zapach szczenięctwa i przywołują do życia dawno zapomniane emocje.







wtorek, 16 lutego 2010

Książka do biologii

Dziś wpadłam do WSiP-u i odebrałam egzemplarze książki do biologii w której są moje rysunki.
Dostałam od Lidki rebusy do kolejnej książki, więc od jutra ostro biorę się do galopu.

Wczoraj wieczorem wpadła do mnie Marlena. Podarowała mi cudowną płytę Monteverdiego. Słucham i zanurzam się w baroku.

Marlena to kochana wariatka:-PP







A tutaj trochę z tej nowej płyty. Ech jakie to fajne, nie mogłam się oprzeć.


niedziela, 14 lutego 2010

sobota, 13 lutego 2010

Zaległe filmy



Tu jeździliśmy ratrakiem
A tak było śnieżnie...

piątek, 12 lutego 2010

piątek

Wczoraj odwiedziliśmy babcię w Kudowie. Antek nas wyciągnął do Muzeum Zabawek, odwiedzenie którego polecam wszystkim których chociaż trochę interesuje historia obyczajów.
Dziś znów pognaliśmy w góry. Tak wiem ,malo to oryginalne, ale tam jest tak nieprawdopodobnie pięknie, że aż zal wracać na równiny, na plaskie Mazowsze.
I od poniedzialku codzienna gonitwa się zacznie.







środa, 10 lutego 2010

Walka o ogień

Dziś pospaliśmy, więc na Jugowską dojechalismy dosyć późno. Antek poszedl na wyciąg a Krzyś zacząl toczyć nierówną walkę z ogniem. Uparliśmy się, że rozpalimy ogień w palenisku w szalasie, tyle, że wszystko bylo diabelnie wilgotne. Na miejscu ktoś zostawil siano, nie chcialo się palić. Gazety które mieliśmy ze sobą nasiąkly w pól godziny wilgocią z powietrza tak, że musialam schować je pod kurtkę, bo także nie chcialy się palić. Udalo mi się znaleźć suche chojaki, takie bez igiel i ...w końcu udalo się! Walka byla dluga, nierówna, ale skończyla się zwycięstwem i zjedzeniem kielbasek.
Oczywiście wiemy, że mogliśmy zabrac podpalkę z domu, ba mogliśmy zabrać alkohol do podpalenia, ale na pewno nie mielibyśmy takiej satysfakcji.

niedziela, 7 lutego 2010

sobota, 6 lutego 2010

zima,ach cudowna


Śnieg taki, że lapy świerzbią i zmuszają do biegu.

piątek, 5 lutego 2010

Dolny Śląsk



Wczoraj wykonaliśmy przejazd ze Skawy do Dzierżoniowa. Wieczorem byliśmy padnięci i z tego powodu spędzilismy wieczór przed TV na kanale Historia. Dzwonilam do rodziców. Matka ma znowu problemy ze zdrowiem.
Rano wstalismy, kupiliśmy sobie po slodkiej bulce i pognaliśmy w góry. Chlopaki jeździli na nartach a ja turlalam się w śniegu. Wial wiatr. Zapadalam się w zaspy po uszy. Kilka razy musialam sie czolgac po śniegu, żeby się przemieszczać. Mimo to, a może wlasnie dlatego czulam jak szczęście rozsadza mi serce i mialam ochotę wyć z radości. Zastanawiam się skąd bierze mi sie takie uwielbienie dla zimy i ekstaza na widok zimowego lasu. Pewnie bylam w którymś z poprzednich wcieleń husky albo wilkiem. Pingwina i fokę odrzucam z uwagi na to, że nie bywają w lesie.

środa, 3 lutego 2010

Zakopiec

Rano się zerwaliśmy i pojechalismy z Hanią do Zakopca. Antek trul nam , ze chce zobaczyć zimowe Zakopane, więc trzeba bylo. Hania poszla do pracy, a my najpierw odwiedzilismy wujka z ciotką, po czym poszlismy jak przystalo na rodzinę Adamsów na cmentarz na Pęksowym Brzyku. Cmentarz ten jest naprawde godzien zobaczenia, nie tylko z uwagi na zaslużone osoby które tam są pochowane,ale z uwagi na snycerkę widoczną w krzyzach i nagrobkach.
Polazilismy i wrócilismy do ciotki na obiad.
Jakoś mimo najszczerszych chęci nie rozumiem tego pędu turystów do Zakopanego. Tlumy, drożyzna. Nastawienie górali do turystów jak do gęsi, które trzeba oskubać.

wtorek, 2 lutego 2010

Wieczór


Wieczorem pojechalismy na stok. Chlopaki najpierw pozjeżdzali, a potem razem z Antkiem i naszym gospodarzem jeździlismy ratrakiem. No nie powiem, fajna maszynka. W domu jak obrobię może wrzucę film z ratraka.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Zimowo

Wieczór minąl spokojnie na degustacji domowych alkoholi gospodarzy. Rano pognaliśmy na spacer.

Przed obiadem obserwalismy ptaki w karmniku i na pobliskich krzakach.
Mimo obfitości slonecznika ptaszki toczą ze sobą walki, czyżyki straszą sikorki,potrafią przegonić sójkę. Samczyki tluką się, aż czlek się zastanawia skąd w takich malych cialach tyle zlości i bojowego ducha się bierze