Poranek spędziliśmy w Powsinie. A na 18 pojechaliśmy do Marty na imieniny. Antek miał zajęcie, bawił się z synami Marty. My w niedużej grupie, bo była oprócz nasz jeszcze tylko Joasia, siedzieliśmy, delektowaliśmy się kiszą, winem i gadaliśmy, gadaliśmy. Mieli dotrzeć do nas jeszcze Stefan i Ela, ale zaginęli gdzieś we dwójkę w tajemniczych okolicznościach:-D













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.