niedziela, 26 lutego 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Dawno nie pisałam
Byłam na wernisażu w 2B+R i na urodzinach Maćka Skorupy w weekend. A od poniedziałku...męczy mnie rotawirus, albo jak ktoś woli grypa żołądkowa. Próbuję uczyć się flasha, ale ponieważ mam problemy z koncentracją i słaba jestem to raczej coś rysuję, leżę, czytam. To pomaluję i padnę na łóżko i półleżąc lepię z fimo.
środa, 15 lutego 2012
Pada śnieg
Drogowcy są w szoku bo spadł śnieg w lutym. Krzyś do pracy jechał półtorej godziny, bo autobusy miały 40 minutowe opóźnienia. Cudownie, cudownie. Marzenka naprawiła mi zęba, a w Jej uszach zawisły kolczyki z fioletowymi czaszkami. Obiecała zakładać je do rwania zębów.
Z dysku uszkodzonego przez Antka udało się odzyskać zaledwie 57 GB. Niestety przepadła animacja, która robiłam dla Marleny, ale...odzyskałam zdjęcia kirkutów. Tak, że szczęścia pół zaledwie, albo aż pół. Bo przecież mogłoby się okazać, że tylko towarzyskie fotki bym odzyskała, albo zupełnie nic.
Etykiety:
dzień jak co dzień,
dłubaninki,
handmade,
wisiorki
poniedziałek, 13 lutego 2012
Wiele rzeczy mogę zrozumieć...
Mogę zrozumieć potrzebę postawienia ogromnej figury z założeniem, że będzie ona największa na świecie. Mogę nawet zrozumieć, ze jest ona dziwnej śliczności i że Chrystus przypomina Aragorna z Władcy Pierścieni. W końcu taki Świebodzin może chcieć ( poza potrzebami natury religijnej ) czymś wpisać się do księgi Guinessa, a fundatorzy mogą być fanami Tolkiena. Ale naprawdę nie rozumiem dlaczego Chrystus Król ma błogosławić TESCO?
niedziela, 12 lutego 2012
Intensywnie było
W piątek rano wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy do Głogowa. Droga daleka, zimno, ale na 16 dojechaliśmy do Szczepowa do wujka Harolda i cioci Zosi. Mieszkają cudnie i cudownie było spędzić z Nimi trochę czasu. Rano zrobiliśmy objazd po okolicy. Zachwycił mnie Bytom Odrzański gdzie zrobiłam nalot Renacie Brzozowskiej, wspaniałej kobiecie i malarce. Wieczór wystawowy przyszedł niepostrzeżenie po obiedzie z żeberkami. Galeria Domu Kultury zadbała o banery, foldery, wino i telewizję. Ludzi było więcej niż spodziewałam się w obcym dla mnie mieście. Kwiatów tylko nie zabrałam, bo z Renatką, Krzyśkami i dziećmi poszliśmy powłóczyć się po mroźnym, wieczornym Głogowie.I gdybym zabrała kwiaty to by zmarzły biedaczki, bo w nocy było -22 stopnie temperatury.
środa, 8 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)































