wtorek, 21 lipca 2015

Byliśmy w Furioso

Prowadziłam w Furioso warsztaty fotografii analogowej. W domku rozstawiliśmy ciemnię. Mieliśmy naprawdę ekstra miejsce do pracy.
Zdjęc cyfrowych zrobiłam stosunkowo niedużo, no bo wszyscy pracowaliśmy na analogach. Odbitki zostawiłam Jarmułom. Teraz będę musiała je jakoś poskanować.














piątek, 3 lipca 2015

Lato w mieście

Polataliśmy po mieście. Okazało się ze w Galerii Salon Akademii jest wystawa Skoczylasa. I bosko, poza tym, że nie wiedzieć czemu połowę wystawy trzeba oglądać prawie po ciemku. A szkoda, bo akwarele zacne i mało znane tam są...
Skoczylasa bardzo lubię,a na wystawie poza wspomnianą akwarelą, jest sporo technik wklęsłych. To jest ciekawe zobaczyć na żywca odbitki nie tylko te ogólnie znane z drzeworytu.
A potem trafiliśmy do Zachęty.
Prawdę powiedziawszy na wystawę o awangardzie wrocławskiej wyciągnął nas Antek no i...warto było się wybrać, tylko wystawa jest ciężka do ogarnięcia na 100% za jednym razem z uwagi na spory materiał video, który trzeba przyswajać ze słuchawkami.









czwartek, 2 lipca 2015

Szlajamy się

Prawie zapomniałam, że mam bloga...koniec semestru był bardzo pracowity i musiałam chwilę odetchnąć od zdjęć, a na rysowanie nie miałam aż tak dużo czasu.
Antek skończył gimnazjum, więc mieliśmy troszkę papierologii. Jutro wieziemy oryginały do fototechnikum na ul.Spokojnej.
Szlajamy się troszkę, nadrabiamy zaległości w wizytach lekarskich. Nic nadzwyczajnego.
No i zaległości wystawowe...Muzeum Narodowe, Leica Galery. Jutro może wybierzemy się do Zachęty.












niedziela, 31 maja 2015

Byłam w Furioso

Ostatnio był taki młyn, że z utęsknieniem czekałam wyjazdu.Jak na złość było zimno i często padało. Zdjęć zrobiłam bardzo mało, ale miałam wstręt do aparatu. Mimo to popracowałam, a towarzystwo było zacne jak zwykle. Niestety musiałam wczoraj wrócić a podobno dojechał Stasio Chomiczewski i...mnóstwo rycerstwa, które dziś ma robić u Aleksa pokazy. Oby pogoda im dopisała.


piątek, 1 maja 2015

Pracowite dni

WSA bierze udział w projekcie Debiutantki. Z tej okazji debiutantki występowały w sukniach naszych absolwentek w Praskiej Drukarni, a w środę w sukienkach naszych studentek był kręcony zwiastun do Nocy Muzeów. No i ja w tym wszystkim z chorym gardłem i zawalonymi zatokami. I obowiązki szkolne, konsultacje itd. Szał.
Efekt był taki, że w poprzednią niedzielę padłam i leżałam jak skóra z diabła.

Tak było w Praskiej Drukarni.







A tak było w Wilanowie

niedziela, 19 kwietnia 2015

Szalony paź królowej zaświatów i włoska rodzina

Już od jakiegoś czasu wiedziałam, ze 18.kwietnia będzie dniem ekscytującym i trudnym. Równo o godz. 18.00 zaczęły się dwie imprezy :wernisaż Mateusza Wolframa oraz urodziny Olki, wraz z 20 rocznicą ślubu Jej i Marcina.
Zaczęłam od wernisażu...
Prace Mateusza uwielbiam od czasów studenckich. Szalony paź królowej zaświatów ( tak lubię nazywać Mateusza )  przywiózł 6 instalacji, podświetlanych cudowności, na widok których uruchomiła mi się żądza posiadania którejś. Niestety mieszkanie mamy za małe na takie ekscesy, więc jakoś sobie wytłumaczyłam niemożność zakupu.

























Po otwarciu pognaliśmy do Olki i Marcina. Spotkaliśmy się jak już wiele razy w podobnym składzie, ale jakoś pierwszy raz przyszło mi na myśl skojarzenie z włoską rodziną, liczną i rozgadaną i trzymającą się razem. Takie bywają plusy posiadania rodzeństwa.