wtorek, 9 lutego 2010
poniedziałek, 8 lutego 2010
niedziela, 7 lutego 2010
sobota, 6 lutego 2010
piątek, 5 lutego 2010
Dolny Śląsk


Wczoraj wykonaliśmy przejazd ze Skawy do Dzierżoniowa. Wieczorem byliśmy padnięci i z tego powodu spędzilismy wieczór przed TV na kanale Historia. Dzwonilam do rodziców. Matka ma znowu problemy ze zdrowiem.
Rano wstalismy, kupiliśmy sobie po slodkiej bulce i pognaliśmy w góry. Chlopaki jeździli na nartach a ja turlalam się w śniegu. Wial wiatr. Zapadalam się w zaspy po uszy. Kilka razy musialam sie czolgac po śniegu, żeby się przemieszczać. Mimo to, a może wlasnie dlatego czulam jak szczęście rozsadza mi serce i mialam ochotę wyć z radości. Zastanawiam się skąd bierze mi sie takie uwielbienie dla zimy i ekstaza na widok zimowego lasu. Pewnie bylam w którymś z poprzednich wcieleń husky albo wilkiem. Pingwina i fokę odrzucam z uwagi na to, że nie bywają w lesie.
Rano wstalismy, kupiliśmy sobie po slodkiej bulce i pognaliśmy w góry. Chlopaki jeździli na nartach a ja turlalam się w śniegu. Wial wiatr. Zapadalam się w zaspy po uszy. Kilka razy musialam sie czolgac po śniegu, żeby się przemieszczać. Mimo to, a może wlasnie dlatego czulam jak szczęście rozsadza mi serce i mialam ochotę wyć z radości. Zastanawiam się skąd bierze mi sie takie uwielbienie dla zimy i ekstaza na widok zimowego lasu. Pewnie bylam w którymś z poprzednich wcieleń husky albo wilkiem. Pingwina i fokę odrzucam z uwagi na to, że nie bywają w lesie.
środa, 3 lutego 2010
Zakopiec
Rano się zerwaliśmy i pojechalismy z Hanią do Zakopca. Antek trul nam , ze chce zobaczyć zimowe Zakopane, więc trzeba bylo. Hania poszla do pracy, a my najpierw odwiedzilismy wujka z ciotką, po czym poszlismy jak przystalo na rodzinę Adamsów na cmentarz na Pęksowym Brzyku. Cmentarz ten jest naprawde godzien zobaczenia, nie tylko z uwagi na zaslużone osoby które tam są pochowane,ale z uwagi na snycerkę widoczną w krzyzach i nagrobkach.
Polazilismy i wrócilismy do ciotki na obiad.
Jakoś mimo najszczerszych chęci nie rozumiem tego pędu turystów do Zakopanego. Tlumy, drożyzna. Nastawienie górali do turystów jak do gęsi, które trzeba oskubać.
Polazilismy i wrócilismy do ciotki na obiad.
Jakoś mimo najszczerszych chęci nie rozumiem tego pędu turystów do Zakopanego. Tlumy, drożyzna. Nastawienie górali do turystów jak do gęsi, które trzeba oskubać.
wtorek, 2 lutego 2010
Wieczór
Subskrybuj:
Posty (Atom)














