wtorek, 11 grudnia 2018

Kongres rysowników

Skończyło mi się zwolnienie lekarskie i...na szczęście, bo w WSA zaczął kongres rysowników zainicjowany przez Pawła Althamera. Cudownie, bo dali się w to wciągnąć studenci. Przyznaję, ze nie do końca byłam przygotowana do zajęć, bo miałam tylko flamaster. I troszkę przegrałam z żywiołem farb...A na poważnie tak cieszyła mnie energia studentów i po prostu zrobiłam im miejsce przy ścianie. Jutro rano zobaczę efekty dzisiejszych poczynań i...ciąg dalszy.  Kongres będzie jeszcze przez dwa dni.







sobota, 8 grudnia 2018

Wernisaż na Sadybie

Na Sadybie otwarto jakis czas temu galerię Zielona 39. Dziś było otwarcie wystawy rzeźb Sławomira Golonko. I dopiero przy okazji tej wystawy dowiedziałam się o jej istnieniu.
Prace były wykonane z siatki. Ich prawdziwą urodę można było dostrzec po wprowadzeniu dodatkowego światła. Wtedy to, co działo się na ścianie, dzięki  formom uplecionym stawało się intrygujące. 
Poczęstunek zorganizowany był na podwórku. Serwowano grzańca, oraz przywiezionego przez artystę "Ducha Puszczy"

Bardzo mnie ucieszyła ta galeryjka, zrobiona w piwnicy jednego z domów na Sadybie. Będę im kibicować





No i małżonek zrobił mi fotę z jedną z prac

czwartek, 6 grudnia 2018

Spacery






Chodzę na spacery. Muszę nabrać kondycji. W przyszłym tygodniu wracam do pracy. I wpadam w środek młyna. I będę musiała dać radę... Jutro jadę do lekarza i wybieram się, autobusem. Lekki stres, bo wszystkie szarpnięcia są dla mnie niekomfortowe, a w środkach komunikacji ciężko tego uniknąć.


sobota, 24 listopada 2018

Porządek w pracowni

W końcu podjęłam decyzję i... zdemontowałam resztki atelier fotograficznego, którego nie używałam od lat, ( przecież zdjęcia robię w WSA) i kupiliśmy półkę na obrazy. Jakoś tak przestrzenniej się zrobiło w naszej malutkiej pracowni. Wiadomo, że nie weszły na nią większe formaty, ale teraz planuję trzymać się pewnych modułów, które ułatwiają transport i wieszanie prac.


środa, 21 listopada 2018

Zapach szczęścia


Wczoraj miała miejsce premiera ksiązki "Zapach szczęścia". Jest to zbiorek wierszy Katarzyny Presikorn zilustrowany pracami Joanny Czubak. Ta książka to taka gratka dla koniarzy, zapełnia lukę końskiej poezji. I daje nadzieję, że może ktoś weźmie ze dwa wiersze na muzyczną tapetę i będą z tego piosenki dające się śpiewać po Hubertusie. 
I oczywiście strona graficzna. Joasiu kocham Twoje prace. Naprawdę!


poniedziałek, 19 listopada 2018

Jestem w domu

Pobyt w szpitalu się przedłużył. Miało być 3 dni, byłam 5. Teraz dochodzę do siebie. Mam się oszczędzać, więc czytam, szkicuję, oglądam filmy. W efekcie relaksu przed kompem, na jakimś wątku antyszczepionkowym na FB natknęłam się na stwierdzenie, że "grypa hiszpanka to mit", a ponieważ niejaki Egon Schiele zmarł na ową hiszpankę to tak w ramach rekonwalescencji zrobiłam sobie powtórkę z Jego twórczości, pooglądałam dokumentalne filmy, albumy i rysunki w necie. I porysowałam sobie tak, dla zabawy i nauki. Czasem trzeba przepracować czyjeś środki wyrazu, żeby odświeżyć własne. Ja osobiście jestem za taką formą studiów warsztatowych jak tworzenie kopii, albo interpretacji czyichś dzieł. Nie na sprzedaż oczywiście, tylko tak...dla siebie.
Zaczęłam obraz. Ciężko mi to idzie bo męczę się szybko, ale obiecuję, że jak tylko będzie coś widać więcej zrobię fotę.





środa, 7 listopada 2018

No to szpital


Jakoś w październiku nie denerwowałam się tak, jak teraz,  ale teraz wiem że byle katar jest przeszkodą w operacji. Rano byłam tak napięta, ze prawie iskrzylo i nie chciał odpalić samochód mojego taty. Pewnie zakłócałam elektronikę... hehe. Zakrecil dopiero jak z niego wysiadłam. Teraz już jestem w szpitalu i... czytam. Cisza, spokój.