sobota, 28 marca 2020

Dwa obrazy

Swieci słońce, więc sprzyja dokumentowaniu obrazów, tych co jeszcze niedawno schły, albo były kończone. Ten w oranżu zaczęłam szaro-burą pseudozimą, gdy brakowało kolorów. Ten drugi powstał jako swoista rekompensata za brak śnieżnej zimy.



piątek, 27 marca 2020

Przymus taki

Są tematy, które wracają do mnie obsesyjnie. Tak, tak. Są takie które PRZYMUSZAJĄ mnie do malowania siebie, co jakiś czas, w trochę innej odsłonie. I co z tego, że już namalowałam siwego konia w lesie, skoro ten las był inny? Co z tego, że go namalowałam, skoro nie mam takiego obrazu w domu? Bo poszedł do ludzi? 
Teraz maluję z pełną świadomością, że ten obraz pomieszka ze mną. Będę mogła po tym lesie spacerować idąc obok siwego konia, oddychając ciemną zielenią... Właściwie robie to już teraz gdy po jednym źdźble "sadzę" trawę.





środa, 25 marca 2020

Coraz trudniej

Od dziś wprowadzone są większe ograniczenia jeśli chodzi o wychodzenie z domu. W sumie my się już do nich stosowaliśmy...Cały czas maluję, rysuję. Wiem, że teraz nikt nie będzie inwestował w sztukę, ale potrzeba tworzenia jest dla mnie tak naturalna, jak potrzeba oddychania.
Miewam chwile lęku, szczególnie gdy pomyślę o swoich płucach i astmatycznych napadach...Nie pisałam o swoich atrakcjach z drogami oddechowymi, bo w normalnej sytuacji da się z tym żyć. Teraz jednak może być różnie...
Mam presję, żeby pokończyć tych kilka zaczętych obrazów. Nie wiem ile będzie mi dane jeszcze ich namalować. Potem się zastanawiam po co? Czy nie lepiej spalić tego wszystkiego i puścić z tego relację online?
Staram się jednak cieszyć towarzystwem moich chłopaków. Zaczęłam częściej dzwonić do znajomych, żeby zrekompensować sobie brak towarzyskich bodźców.


niedziela, 22 marca 2020

Drzewa

Dokąd możemy wychodzić...wychodzę. Szukam miejsc bez ludzi.



Nocny spacer

Tak wyszło, że w ciągu dnia nad Jeziorkiem kręci dużo ludzi. Wczoraj postanowiliśmy isc na nocny spacer. Było zimno więc nie był to spacer długi, ale zawsze trochę poruszaliśmy nogami.

Przeszliśmy przez Skwer Starszych Panów, obok zamkniętego Nabo.



No i poszliśmy nad Jeziorko. Tam pusto...Na plenerowej siłowni umieszczono informację, żeby nie korzystać z powodu koronawirusa. Chyba będę musiała powtarzac nocne spacery. Od jakiegoś roku przyzwyczaiłam się do spacerów takich po 10 000 kroków.  Ciało domaga się łażenia...

piątek, 20 marca 2020

Kolejny dzień kwarantanny

Dziś musielismy iść do apteki, żeby kupić dziadkom leki. Sam zakup trwał 50 minut! Przez zamieszanie, które wytworzyło się przez koronawirusa w lecznictwie, lekarka powypisywała cos nie tak z ilością leków. I wyjasnianie trwało i trwało. A kolejka rosła....nienawidzę zakupów w czasach zarazy. Na parkingu myślałam, że się rozpłaczę.
 Wróciłam do domu i usiadłam do nowego obrazka. Uspokoiłam się. W ogóle jak nie maluję, albo nie rysuję robię się strasznie nerwowa. I zaczynam mieć lekkie napady paniki. W trakcie malowania czy rysowania na szczęście mi to przechodzi.
Współczuję ludziom którzy nie wiedzą o tym jak sztuka działa kojąco. I nie chodzi o efekt końcowy. Najważniejszy jest proces. O zanurzenie się w nim...

A tu wrzucam jeden ukończony obraz.





A tu takie małe ćwiczenie...