czwartek, 17 kwietnia 2014

Rodzą sie owady

Będzie troszkę owadzich rysunków. Dosyć dużych, więc skanować będę je hurtem jak skończę. Tymczasem zapowiedź.


niedziela, 13 kwietnia 2014

spacer z aparatem







30x40

Wyglądają naprawdę bardzo fajnie.Faktem jest, że z takim formatem jest dużo więcej pracy. ale efekt wart poświęconego mu czasu.


sobota, 12 kwietnia 2014

Wystawy, ach wystawy

Plany były zupełnie inne, mieliśmy na wystawy wybrać się jutro, ale jutro ma się odbyc maraton w Warszawie, więc mielibyśmy problemy z dotarciem do centrum, więc...wybraliśmy się dziś. Na pierwszy ogień poszło Muzeum Narodowe i wystawa Gierymskiego. Malarstwo bardzo dobre, oczywiście znowu mi sie potwierdziło, że szkice od wiele lepsze o dzieł "skończonych".  I dla mnie uczta, drzeworyty zrobione na podstawie rysunków Gierymskiego i jego szkice itd. Cudowna obyczajówka, zapis czasów.
Po MN poszliśmy do galerii aTAK na wystawę Ryszarda Grzyba. Zupełnie inna historia, inne malarstwo, ale warto zobaczyć.
I na koniec uczta dla grafika...wystawa Tomaszewskiego w Zachęcie. Prace boskie, ale sposób pokazania...ja rozumiem ze ktoś miał wizję, ale wieszanie plakatu za blikującą szybą za wyskości 3 metrów, gdy obok jest wolna sciana uważam za wystawienniczą megalomanię. Trochę szkoda, bo prace naprawdę świetne, świetne , świetne.
















poniedziałek, 7 kwietnia 2014

I po wernisażu

W piątek wyjechałam busem do Katowic. Tam odebrał mnie Krzyś Miller i pojechalismy do Nakła. Tutaj "poznęcali się" nade mną, kręcąc dwie rozmowy i nagrywając je i nie wiem kiedy jak nadeszła godzina wernisażu. Poza zdjęciami pokazałam prezentację z muzyką. 
Zdjęć na wyjeździe nie zrobiłam prawie w ogóle.
Ot przewiozłam aparat na Śląsk.
Za to serwis foto zrobił Marek Wesołowski i można je zobaczyć TU.
W sobotę pobuszowałam po Muzeum Śląskim. I wróciłam do domu.

Wydawałoby się, że wypad szalony, ale rozmowy o fotografii są tym co lubię, a z Krzyśkiem Millerem rozmawia się cudownie.