poniedziałek, 28 września 2020

środa, 16 września 2020

Spotkajmy Artystów w Sieci - Epizod 06 - Malwina De Brade

Któregoś pięknego sierpniowego dnia w Koneserze zjawiłam się z obrazami i rozmowę ze mną przeprowadziła Katarzyna Czajka. Po całej rozmowie byłam przerażona, miałam wrażenie, że nagadałam strasznych głupot w kompletnym chaosie. Ale nie jest tak żle. Nie mogę tylko słuchać swojego głosu i z bliska widać, że mam lekkiego zeza. Bo mam. A kamera jest bezlitosna
Dziekuję Katarzyno za zaproszenie mnie do rozmowy.

.

poniedziałek, 14 września 2020

Pracowicie czas płynie.

W WSA odrabiamy wszystkie praktyczne zajęcia, które nie odbyly się z powodu covida. Oznacza to dla mnie codzienną obecność w szkole. W tygodniu jestem na uczelni tylko do 14-15, w piątek od 14 do 20. Za to weekend. No tu juz sobota i niedziela od 10 do 20.30. Fantastycznie. Na weekend zabrałam ze sobą tablet i prace habilitacyjną Gusi do poczytania. Siedziałam w pokoju nauczycielskim i gdy trzeba było zrobić zdjęcia, wpadałam do sali, robiłam co trzeba i wracałam do swojej izolatki, gdzie w przerwach czytałam ( skonczyłam książkę ) i dłubałam rysunek na tablecie.




Dziś zabieram ze sobą do WSA biografię Misi Godebskiej. Bardzo mnie wciągnęła. I jak ktoś lubi ten czas przełomu XIX i XXw. to serdecznie polecam. 
Przypomniałam sobie o niej po przeczytaniu artykułu o Lautrecu na Wernisażerii. Pomyslałam sobie :"Fajnie byłoby przeczytać jej biorgafię". ( Nie miałam pojęcia czy ją ktoś napisał ). Wchodzę któregoś dnia do Dedalusa i... patrzę...jest! 
Fantastycznie by było, gdyby wszystkie moje życzenia tak się sprawdzały.

poniedziałek, 7 września 2020

Szybkie podsumowanie wakacyjnego wyjazdu

Już wrzesień. Odrabiamy w WSA zajęcia z marca, kwietnia i maja. Alex i Asia podzieliły się tygodniami, ja niestety musze byc codziennie, bo jak nie konsultacje, to zaliczenia, a jak zaliczenia, to muszę być. Taka praca... 
Wakacje mieliśmy objazdowe. Odwiedziliśmy Kasię jadąc do Babci Toli. Posiedzieliśmy w Dzierżoniowie 3 dni i gdy już uczulenie na kota dało mi się we znaki, to zawieźlismy Antka do Łodzi, a sami skoczyliśmy do Łączkowic. U Agnieszki też było stado kotów, koteczków, cudownych i kochanych, ale biegały po podwórku, więc było całkiem dobrze. Uczulenie mnie nie zabiło. Potem przechwyciliśmy Antka i pojechaliśmy na Jarmark Jagielloński do Lublina. Pierwszy raz była w Lublinie i byłam zachwycona. Jarmarkiem z resztą też. Bylismy na dwóch koncertach ( jesli chodzi o warunki pandemiczne to zacnie zorganizowane, bo rezerwacja wejściówek, krzesła w dystansie i...koncert na dziedzińcu zamku gdzie po prostu wieje, czyli jest świetna cyrkulacja powietrza.) Koncerty świetne. W życiu nie podejrzewałam, że tak bardzo spodoba mi się na żywo ludowa muzyka.
Jadąc drodze do Lublina odwiedziliśmy Puławy... W Łodzi znowu wpadliśmy do MS2, i tej wizyty mało nie przypłaciliśmy przeziębieniem. Na zewnątrz było 28 stopni, a w Muzeum klima ustawiona na 19. Koszmar. Ja rozumiem, że pracownicy chodzą w marynarkach i garsonkach, ale nie można ustawić 21 stopni? No i jak zwykle...fatalne oświetlenie. No jak można tak ustawiać światło, żeby widz oglądający obraz rzucał na niego cień? No jak można?! Widać można...












A teraz troche monochromów









































































No i na koniec konik z Koniowa.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Niby wakacje, a jednak praca.

Działo się, działo. Najpierw odrabialismy zaległe zajęcia z 3 rokiem. 10 dni, od rana do wieczora . byłysmy z Joanna do dyspozycji studentów. Odbyły się obrony dyplomów online oraz sesja zdjęciowa 5 kostiumów w Wilanowie. Z sesji nie jestem zadowolona. Wszystko było na wariata i mało czasu na sensowne foty...A w tzw. międzyczasie zmieniłam kolor włosów.


Małż był początkowo zaniepokojony i pomrukiwał, że ktoś Mu zabrał żonę, ale chyba w końcu zaakceptował inny kolor włosów. W sumie przymierzam się do tego, żeby powrócić do rudego. Troszkę sie za nim stęskniłam.

Po latach byliśmy na imprezie u Oli i Marcina. Śmieszne uczucie, bo zawsze spotykamy u Nich ten sam skład. U nas nie byłoby tak prosto. 




Tak jak co roku pojechałam do Furioso. Tym razem pojechałam z Krzyśkiem. Ja prowadziłam z młodzieżą zajęcia foto, a Krzychu kręcił reklamówkę dla Aleksa. Wyszła super. Poniżej można ją zobaczyć.

Miałam kapitalną grupę dziewczyn. Az miło było z nimi pracować. I co zupełnie niezwykłe, nie "siedziały w telefonach"!



I maluję. Ale to juz temat na zupełnie innego posta.