czwartek, 26 lutego 2009

PIT-u PIT-u

Właśnie listonosz przyniósł mi kolejnego PITa. Koperta z logo, które nie mówi mi nic... hmmm.
Otwieram, patrze...kurde. CO TO JEST? Albo raczej od kogo ten PIT? Obracam go na wszystkie strony, gapie się na adres. Hmmmm...adres z Pragi... ale ja sobie nie przypominam, żebym coś robiła po drugiej, wschodniej stronie Wisły poza zakupami i towarzyskimi pobytami. Na pewno nie podpisywałam żadnej umowy... Mam! Kurcze, przecież sprzedałam obraz! Przyjechali do mnie z papierkami, zabrali obraz i nigdzie się nie musiałam ruszać. Uffff...Jak ja nie lubię takich sytuacji. Przecież musiałabym w umowach grzebać, a tak tego nie lubię.

3 komentarze:

  1. ty malwo ty,zarabiasz przyjezdzaja przysylaja i narzekasz.nikt nie nadazy za artysta ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. popieram przedmówce... :) poza tym moze warto pomyslec o notesiku hi hi :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. no ja sobie notesik obiecuje od wielu lat, ale zawsze mi sie wydaje, ze wszystko zapamiętam, a tu cóż starość , nie radość:-P

    OdpowiedzUsuń

Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.