Wczoraj po podrózy, zrzuciłam filmy na kompa i jak Krzyś wrócił z pracy pognaliśmy na spotkanie z Mariuszem i Manią, którzy dziś rano wracają do Szkocji. Była Lenare z Jackiem, Kalua i jeszcze kobietka o imieniu Agata nie znana mi blizej. Wieczór minął jak z bicza strzelił. Oczy szczypały od dymu papierosowego, a potem z żalu, że już trzeba iść do domu.
Zajrzałam do torby swej i ...wyciągnęłam szklankę, którą zabrałam wczoraj z knajpy. No kurde, ukradłam szklankę! I zapomniałam o tym, mózg wiewiórki rządzi się swoimi prawami. Czy będą mnie podpiekać na ruszcie w piekle za to?
wtorek, 23 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


o, rzeczywiście, przypomnialo mi sie jak z krzysiem dyskutowaliscie na temat przydatnosci wspomnianej szklanki w waszym gospodarstwie domowym... :)
OdpowiedzUsuńfajnie sie bylo spotkac, moze niedlugo znowu jakos sie uda;)
szkoda, że wszystko co fajne tak szybko się kończy ;( Pozostaje życzyć, żeby szklaneczka słuzyła lata :DDD :*
OdpowiedzUsuń