Wpadłam do Agi Słowik do szpitala. Leżała w stosie książek, opleciona kabelkami od odtwarzacza CD i rurkami od kroplówki. Z pomiędzy papierów wyłowiła książeczkę, ba, białego kruka już pewnie, napisanego przez jednego z lekarzy. Zaczęłysmy czytać na głos, co przypłaciłyśmy kolką ze śmiechu. Nie ma jak Oddział I Neurologii w Instytucie Psychiatrii i Neurologii na Sobieskiego!!
Lekarz - autor tomiku to mistrz campu lekarskiego!!Najzabawniej wyglądało zestawienie tekstów ze szpitalem i samym panem doktorem, który pisuje jeszcze zbereźne bajki. Wykazałyśmy zainteresowanie i przybiegł z teczką, żeby nam dwie przeczytać. Przyniósł także album z reprodukcjami swoich obrazów. Obejrzałyśmy go i Aga została z zadaniem zrobienia korekty.


Lekarz - autor tomiku to mistrz campu lekarskiego!!Najzabawniej wyglądało zestawienie tekstów ze szpitalem i samym panem doktorem, który pisuje jeszcze zbereźne bajki. Wykazałyśmy zainteresowanie i przybiegł z teczką, żeby nam dwie przeczytać. Przyniósł także album z reprodukcjami swoich obrazów. Obejrzałyśmy go i Aga została z zadaniem zrobienia korekty.




przeczytalam i się uśmiałam... ojoj niezłą opiekę ma Aga na tym oddziale...... Mimo, że jej nie poznałam to proszę pozdrów ją Malwinko badzo serdecznie! trzymam kciuki! bardzo mocno.
OdpowiedzUsuńmagdaB
Ok:)) Dziś to nawet o Tobie rzomawiałyśmy w kontekście końsko-plenerowym.Ze szkoda, iz w Furoso Cię nie było...
OdpowiedzUsuń