Rozlałam mleko w lodówce, zauważyłam, ze ikonka dekupażowa jest zepsuta (megapurchel na środku, który wylazł, nie wiem jak). Okazało się , ze podobno na wczorajszym spotkaniu u znajomych, do których podjechaliśmy wracając z Dzierżoniowa byłam nieznośna, więc...dobrze zaczął mi się tydzień. Mam do przeczytania broszure (musze ją zilustrować) oraz zrobić kolejne rysunki do podręcznika. Najchętniej połozyłabym się do łózka i przeczekała dzisiejszy dzień...
poniedziałek, 6 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Malwinka-nieznosna?? Wow... milego poniedzialku Slonce:* podolasz ;)
OdpowiedzUsuńNo podobno. Była dyskusja o jeździe samochodem i podobno bardzo irytujace opinie wygłaszałam. Niektórzy mówili, ze złe drogi sa winne wypadkom, a ja, ze kierowca, który nie dostosował predkości do tej drogi. To takie niewygodne , prawda? To tak cudownie się rozgrzeszyć. No i moje stwierdzenia, że jesli mam ograniczenie do 40 to jade 40, a jesli ktoś na mnie trąbi to jest chamem itd.
OdpowiedzUsuńwiedzialam ze z tym "nieznosnym" jest cos nie tak :) taka nieznosna to ja tez jestem ,ale niemalze jestem z tego dumna :* :)
OdpowiedzUsuń