Znow poniedziałek. Rano pojechałam po piórniki do Piaseczna, bo mam zamówienie, a w necie...ekchm jakby się skończyły i nie wiadomo kiedy będą. A ja muszę miec je w tym tygodniu, żeby skończyć przed wakacjami. Oczywiście okazało się, że były droższe, niż te co kupowałam do tej pory. Trudno.
Ślęczę nad Singerem, czytam, czeszę ikonografię, robię szkice. Kawał roboty przede mną...
poniedziałek, 13 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


zobaczyłem Twoje piórniki, mozna się w nich zakochać
OdpowiedzUsuńilustrujesz Singera? a co? waw!!! uwielbiam jego książki!! magdaB
OdpowiedzUsuńszykuje cykl obrazów do Jego prozy,,,
OdpowiedzUsuń