Czulismy się trochę tak jak u Ewki na imprezie. Z ekranu usmiechała się do nas, robiła dziwne miny. W fartuszku przywiezionym z Portugalii machała do nas chochelką. Słyszelismy Jej głos, śmiech... Ludziska opowiadali o Niej anegdoty.
Moje zdjęcia były najstarsze. Nie miałam ich dużo, ale były z czasów przedcyfrówkowych, kiedy w czasie spotkania robiło sie MOŻE jeden film, albo zaledwie kilka klatek.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.