niedziela, 7 marca 2010

Kura nie całkiem domowa

Było. Już wydarzenie nalezy do przeszłości. Ludzi przyszło naprawdę sporo. Niektórzy pojawili się jak duchy z zamierzchłej przeszłości.
Pięknie dziękuję tym co się pojawili. To był bardzo udany sobotni wieczór.
Zakochałam się w córeczkach Renaty. Szalenie energetyczne dziewczynki, bardzo ufne i wesołe.W sumie nie ma się czemu dziwić, jeśli ma się taką uroczą mamę. Renata ma w sobie mnóstwo ciepła i wdzięku. Jest tak promienna jak Jej obrazy.
Jak zwykle mam niedosyt rozmów. Na takim spotkaniu człowiek biega jak z piórem.
Nie wiedziałam w pewnym momencie czy gadać, czy tez robić zdjęcia. W efekcie np. nie mam na zdjęciu Marleny w pełnej krasie w pięknej nowej sukni.

2 komentarze:

Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.