Wczoraj czas spędziliśmy na zakupach. Dwa ostatnie weekendy interesujące mnie sklepy były zamknięte z powodu żałoby, więc zamiast jechać z Marleną do Zakopca latałam z językiem do pasa po Castoramie, Decathlonie i innych świątyniach zmasowanej konsumpcji. Dziś rano wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy na giełdę foto, a później z Holgami ( moją i Antka ) ruszyliśmy na Stare Miasto. Po powrocie Krzyś rzucił się na szykowanie niedzielnego obiadu, a ja usiadłam do rysowania. Zrobiłam pierwszy portret Olafa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.