Dzis gdy szłam do szkoły z dzieckiem widzieliśmy rozjechanego przez samochód jeża. Żerowala na nim wrona...Strasznie mi żal tych zwierzaków, które zamiast uciekać zwijają się w kolczastą kulkę. Zanim poczuł wszechogarniający ból na pewno to zrobił, przyjął jedyną znaną bezpieczną pozycję...
środa, 21 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


mam takie same uczucia kiedy widze borsuki "spiace" przy kraweznikach.. tak duzo ich u mnie .. kiedys wracalam w nocy do domu swoja wiejska droga i przed autem pomykaly dwa.. trudno nazwac to pomykaniem, czlapusie, powolniaki, niezdarki... dlatego tak latwo tu gina.. nikomu nie chce sie naciskac hamulca , w koncu przeciez to nie jest czlowiek, co sie bedziemy przejmowac...
OdpowiedzUsuńU mnie tych jeży duzo. Chadzają wieczorami i są takie rozkoszne. Fukają, nastroszą igiełki, bezbronne takie...
OdpowiedzUsuń