niedziela, 29 listopada 2009

Wieczór w Kamienicy



Z okazji urodzin pewnego biznesmana w Kamienicy u Kamińskiego odbyła się impreza. Pokazywano fragmenty różnych spektakli. Ze sztuki Marleny było tylko 6 piosenek i spiewały tylko dwie dziewczyny, Dominika i Edyta.Tylko, ale... podobało się. Słyszałam dochodzace z publiki pomruki, ze piękne.
Później były tańce, hulanki, swawole niestety ja wymiękłam ok 23. Dobiło mnie zmęczenie po wczorajszej konsumpcji wina, oraz hity z lat -80-tych. Na parkiecie uwijał się tłum krawaciarzy, alkohol serwowany za darmo lał się strumieniami, a mi żołądek ściskał się na ten widok i mówił : NIE.

sobota, 28 listopada 2009

głowoból, bólogłów

Wczoraj wieczorem wpadła do nas Zuze. Przywiozła ze sobą cztery wina. My mieliśmy jeszcze dwa... a teraz mam ból głowy.
Krzyś zrobił wyśmienite steki. Spędzlilismy miły wieczór. Ale jakos tak jest, że im milszy wieczór, tym trudniej jest wstać rano.
Rano natomiast zadzwoniła do mnie Agnieszka, żeby mi powiedzieć" dzień dobry" ,więc dostałam dawkę endorfin.Taki telefon z rana lepszy jest na kaca niż cokolwiek innego.

Antek znów kaszle.
Istnienie na fotografii jest dowodem na to, że istnielismy

czwartek, 26 listopada 2009

Wspominkowo




Zawsze gdy słyszę ten kawałek to włączają mi się wspomnienia.
Przypomina mi się robienie odbitek w łazience. Powiększalnik stał na pralce, na wannie leżała płyta pilśniowa bo gdzieś musiały stać kuwety i samoróbka lampa z czerwoną żarówką. Był to czas, że robiliśmy odbitki z moim kumplem Piotrkiem i jakimś cudem mieścilismy się w tej ciasnej łazience. I jeszcze, o zgrozo, palilismy w tym pomieszczeniu papierosy!! Jedno z nas świeciło, drugie wywoływało. Obok kibla stał radiomagnetofon Grundig i najczęściej sączyła się Laurie. Czasami nad ranem włączaliśmy radio. Nigdy nie zapomnę zapachu odbitek wynoszonych z łazienki bladym świtem. Zdjęcia były towarzyskie, imprezowe, pamiątkowe, różne...były cudowne.




środa, 25 listopada 2009

Gili gili

Gruntuję płyty, słucham muzyki, czytam. Piję zieloną herbatę. Za oknem chmury.

wtorek, 24 listopada 2009

pudełko na herbatę

Specjalnie dla mojego małżowinka do pracy.

coś ostatnio bloga zaniedbuję


Zrobiłam zegarek i jeszcze jedno pudełko na chusteczki, niestety wypusciłam je z domu bez dokumentacji.
Upierdliwość szkolnych obowiązków mojego dziecka osiąga szczyty. Nauczyciele szaleją oczekują cudów, a doba ma tylko 24 godziny, a dziecko powinno spać pzrynajmniej 8 h.


Po imprezie u Tomka został mi ślad w postaci Dead Combo w ulubionych na YouTube. Polecam na listopadowy dzień.


sobota, 21 listopada 2009

senne sobota

Wczoraj mielismy iść z Krzysiem na urodziny do Tomka. Niestety w ostatniej chwili okazało się, że dziadkowie zachorowali. Kazde na inny sposób , jednakże objawy mieli grypopodobne. Uznalismy, że może lepiej w takiej sytacji, żeby Antek u Nich nie nocował, bo znów zachoruje. Krzys podrzucił mnie do Tomka, a sam został z Antkiem w domu. Chyba nie był szczęsliwy.
Ja za to w końcu przewietrzyłam pokoje w mózgu, czyli spotkałam się z ludźmi których dawno nie widziałam. Potańczyłyśmy z Kasią, pogadałyśmy z Marzeną. Wróciłyśmy z Kasią taxówką o 3,30. Okazało się, że blisko mnie mieszka.
Obudziłam się z zakwasami po pląsach w rytmie hitów z lat 80-tych

piątek, 20 listopada 2009

wysokie ciśnienie

Wyszło słoneczko,a ja wyszłam z domu. Pojechałam na Dziką zrobić odbitki, kupic gesso na Mazowieckiej i tak w ogóle...połazić. Gdy czekałam na 180 na przystanku, koleś dostawczakiem wjechał w dupsko małej czerwonej renówki. Kierowca renówki chciał skręcić w lewo, zatrzymal się, a delikwent w dostawczaku nie zachował odległosci. Większej krzywdy sobie nie zrobili, ale zwyzywali się potężnie. Zjechali na chodnik. Gdy przejeżdżałam obok nich autobusem widziałam, że prali się po mordach.
Niestety nie miałam aparatu.

Cóż ciśnienie skoczyło, więc ludziskom odwala.

środa, 18 listopada 2009

poniedziałek, 16 listopada 2009

Lęki i takie różne

Grypa szaleje na Ukrainie. Podobno zmutowała tam i sieje spustoszenie. A ja się boję o moich chłopaków. Zaczynam łapać grypową paranoję.
Maluję nowe Singery. Nie żałuję sykatywy. Zapach jej wymieszany z terpentyną roznosi się w mieszkaniu.
Mam czerwone paznokcie, tak długie, że za moment zaczną mi się łamać. Taki detal...
Wczoraj bylismy na "Przerwanych objęciach" Almadovara. Wygląda na to, że filmy o miłości tylko homoseksualisci potrafią robić...ech.
W ramach walki z szaroscią podkolorowałam rudości na głowie, może wyjdzie trochę słońca, zrobi się mróz i wymrozi wszystkie wirusy.

środa, 11 listopada 2009

Bańki



Troche krzywo postawione, nie wszystkie się trzymały do końca, ale młody potrafi się wiercić nawet jak leży.

Mucha



Wczoraj stawiałam Antkowi bańki.

wtorek, 10 listopada 2009

chorujemy



Antek kaszle, kaszle, kaszle. Wlewam w Niego syropy, inhaluję, smaruję...kurde

P jak -!#$&*!

W szkole pogrom, wirus położył przez weekend pół szkoły. Miałam się spotkać wczoraj z Ewą Zawadzką w Starej Prochowni, ale lekarka do Antka przyszła tak późno, że nie miałam szans. Musiała w przychodni zostać dłużej bo pacjentów miała więcej niż zwykle. Kazała Antka przetrzymać do końca tygodnia w domu.
Wczoraj wieczorem wjechał ciężki sprzęt nad jeziorko. Mimo , że Marvipol dostał zezwolenie na zaczęcie prac od 01 grudnia, wjechali już wczoraj. Dzisiaj szykuje się pikieta.
Dzwoniła Aga. Rozmawiała z lekarzem po operacji swojej Matki i rokowania są...kiepskie. Ma przerzuty i dostanie najmocniejszą chemię. Bez operacji żyłaby jeszcze 4 miesiące. Tak pożyje trochę dłużej, nie wiadomo jednak ile.
Ja pierdziele, co za dzień...

poniedziałek, 9 listopada 2009

pudełeczka







d jak...deprecha


Za oknem ciemno, temperatura nijaka, a ja czuję niechęć do podjęcia jakiegokolwiek działania. Wyjście z łózka to wysiłek mentalny, a wyjście z domu to trud nadludzki.
W sobotę podjęłam wysiłek i pojechaliśmy z Krzysiem do winiarni "Magazyn Butelek"na Brackiej.
Namawiają mnie na zorganizowanie urodzin. I super, pomysł zacny, tylko, że słabo mi się robi na myśl o podjęciu działań logistycznych. Na dzień dzisiejszy mój organizm się wyłącza z takich poczynań i udaje się w kierunku łóżka.

Antek siedzi chory w domu, a je będę musiała iść po lekcje. Już mi się robi niedobrze. Rozgrzebany Singer stoi na sztaludze. Na podłodze zaczęte pudełeczka.
Niech już ta zima przyjdzie!!

sobota, 7 listopada 2009

teraz Antek

Zmiana warty w chorobie. Teraz synkowi parzę herbatkę z sokiem malinowym i sokiem z cytryny.
Biedaczek...

czwartek, 5 listopada 2009

przeziębienie

Dopadło mnie z dnia na dzień. Wieczorem we wtorek mnie przewiało, wczoraj już leżałam ledwo ciepła z bólem głowy w wyrku. Niestety musiałam dwa razy wyjść z domu, po dziecko do szkoły i do apteki. Ale rehabilitację już odwołałam.
I tak na razie jest. Mało fajnie się zrobiło...

wtorek, 3 listopada 2009

poniedziałek, 2 listopada 2009

Zaduszki

Nie znam rodziny tego chłopca, ale poważny wzrok Zygmunta skłonił mnie do refleksji, że może śmierć jednak bywa litościwa. Chłopiec zw 1929 r. miał 3 lata, w 1939 miałby tych lat 13, a w 1944 miałby akurat tyle, żeby zginąć w powstaniu. Ot taki warszawski nagrobek i historia, która najprawdopodobniej by się wydarzyła...



niedziela, 1 listopada 2009

Chrystus zagubiony

Moje ulubione święto

Chyba jestem pokręcona, ale uwielbiam cmentarze i tą z lekka odpustową atmosferę towarzyszącą Dniu Wszystkich Świętych. Pańska skórka, obwarzanki, szyszki w sprzedawane w oparach dymu ze zniczy, zapach chryzantem i wilgotnych liści sprawiają mi przyjemność . Jakoś nigdy nie miałam ochoty na bunt przeciwko chodzeniu tego dnia na cmentarze.
W tym roku zapaliłam lampkę także dla Ewy...