piątek, 23 kwietnia 2010

Grzeszczuś...

Robiłam porządki w negatywach i znalazłam zdjęcie śp. Ewy Grzeszczyk. Zrobiłam je w grudniu 2006r.u Ewy na przedświątecznym spotkaniu u Niej w domu.Jak widac na zdjęciu Antek Grzeszczusia uwielbiał. Przeleżał sie ten negatyw, po to, żeby teraz walnąć mnie w głowę.
Witaj Ewcia...

3 komentarze:

  1. dziwne, gdy nagle kogoś nie ma, szczególnie dzisiaj tak sobie myślę bo 23 kwiecień

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkie dzieci kochały Ewę, ja też :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pamiętam panią Ewę, płaczę po niej do dzisiaj, studiowałam amerykianistykę i chodziłam do pani Ewy na zajęcia, zawsze ją pamiętałam i nie mogę odżałować, nie godzę się z tym ...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze anonimowe i obraźliwe najprawdopodobniej zostaną skasowane.